Eros Cave leży na zachodnim wybrzeżu Zakynthos, w tej części wyspy, gdzie klify opadają pionowo do morza i nie ma żadnych plaż ani dróg prowadzących do brzegu. Sama jaskinia jest stosunkowo niewielka, ale to właśnie jej kameralność i trudny dostęp sprawiają, że ma w sobie coś, czego nie znajdziesz w popularniejszych grotach na północy wyspy. Nazwę zawdzięcza greckiemu bogu miłości i lokalna legenda mówi, że para, która razem przepłynie przez jej wnętrze, zapewni sobie miłość na zawsze. Czy to prawda, trudno zweryfikować, ale nowożeńcy przyjeżdżają tu regularnie i traktują tę wyprawę poważnie.
Lokalni kapitanowie lubią wskazywać turystom formację skalną przy wejściu do jaskini, która układa się w kształt serca. I rzeczywiście da się tam dostrzec coś w rodzaju serca, pod warunkiem że łódź stoi pod właściwym kątem, słońce pada z odpowiedniej strony i patrzy się z dobrą wolą. Ten drobny chwyt to jeden z tych momentów, które rozluźniają atmosferę na pokładzie i sprawiają, że wycieczka zapada w pamięć nie tylko ze względu na widoki.
To, co wyróżnia Eros Cave spośród grot tej części wybrzeża, to zachowanie światła wewnątrz. Promienie słoneczne wpadają przez wejście, załamują się na powierzchni wody i rozświetlają ściany setkami migotliwych refleksów w odcieniach turkusu i błękitu. Efekt jest najsilniejszy przed południem, kiedy słońce stoi wystarczająco wysoko, żeby dotrzeć w głąb jaskini. Woda wewnątrz jest wyraźnie chłodniejsza niż na otwartym morzu, a przejrzystość tak duża, że dno widać bez maski bez żadnego problemu. Dla snorkelera to bardzo ciekawe miejsce, szczeliny przy podstawie klifów skrywają ośmiornice i rozmaite ryby.
Jaskinia jest dostępna wyłącznie od strony morza. Większe łodzie rzucają kotwicę w pewnej odległości od klifu i pasażerowie dopływają do wejścia wpław. Mniejsze kajaki i pontony mogą wejść głębiej, niemal do samego środka. Wynajem kajaka morskiego to jeden z najlepszych sposobów na eksplorację tego fragmentu wybrzeża w ogóle, bo między Keri a pobliskimi skałami jest kilka podobnych grot i zatoczek, które większość zorganizowanych wycieczek omija. Samodzielne szukanie ich w kamieniach to zupełnie inny rodzaj przygody niż siedzenie na pokładzie wycieczkowca i słuchanie komentarza przez głośniki.