Zante Water Village w Sarakinado to jedyne miejsce na wyspie, gdzie plan na cały dzień jest gotowy z góry i nikt nie musi nikogo przekonywać do konkretnej atrakcji. Park wodny działa tu od lat jako główna alternatywa dla rodzin z dziećmi w te dni, kiedy morze jest wzburzone, dzieci mają dość leżenia na plaży lub po prostu pogoda jest zbyt zachmurzona na snorkeling. Bywa też po prostu przyjemną zmianą tempa w środku tygodnia.
Park ma kilka poziomów atrakcji, żeby każdy znalazł coś dla siebie. Największe zjeżdżalnie są przeznaczone dla starszych dzieci i dorosłych, część z nich wymaga minimalnego wzrostu i jest zamknięta przez pierwszą część dnia, a otwierana dopiero po nagrzaniu wody i sprawdzeniu bezpieczeństwa. Leniwa rzeka to spokojniejsza opcja dla tych, którzy wolą dryfować w kółko na kole ratunkowym niż zjeżdżać z kilkunastometrowej rampy. Basen ze sztuczną falą to osobna atrakcja, szczególnie popularna wśród nastolatków próbujących się na nim utrzymać i wśród rodziców, którzy siedzą z boku i obserwują. Dla najmłodszych jest strefa z mniejszymi zjeżdżalniami i płytszymi basenami, gdzie woda sięga maksymalnie do pasa.
Park jest dobrze zorganizowany, ale ma swoje zasady, które warto znać z wyprzedzeniem. Szatnia nie jest wliczona w cenę biletu i płaci się za nią osobno przy wejściu. Duże zjeżdżalnie są dostępne tylko przez część dnia i jeśli na nich zależy, warto zapytać przy wejściu o konkretne godziny otwarcia. Po godzinie 15:30 cena biletu jest wyraźnie niższa, co ma sens przy odwiedzaniu parku tylko na popołudnie. W środku są restauracje i bary, ceny wyraźnie wyższe w porównaniu do tawerny przy drodze, ale na poziomie akceptowalnym jak na park wodny. Warto zabrać własne przekąski i wodę.
Zante Water Village nie udaje czegoś, czym nie jest. To park wodny, nie spa, nie museum i nie dzika przyroda. Jest głośno, mokro i wesoło. Działa to doskonale jako jeden z kilku dni wakacji, szczególnie jeśli jedzie się z dziećmi w różnym wieku, które niekoniecznie mają ochotę na kolejny rejs do Błękitnych Grot albo wspinaczkę na klify Skopos. Jako całotygodniowa atrakcja byłoby przesadą, jako przerywnik w połowie urlopu działa bardzo dobrze.