Góra Skopos wznosi się na 492 metry nad poziomem morza nad kurortem Argassi i jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych punktów na horyzoncie południowego Zakynthos. Już sama nazwa mówi wiele: Skopos po grecku znaczy wartownik lub obserwator, i przez wieki szczyt rzeczywiście pełnił rolę punktu obserwacyjnego, z którego wypatrywano nadpływających wrogich okrętów. Na samym szczycie, na miejscu starożytnej świątyni poświęconej bogini łowów Artemidzie, w XV wieku wzniesiono klasztor Panagia Skopiotissa. Budowniczowie nie wyrzucili kamieni po dawnej świątyni: marmurowe fragmenty antycznej budowli zostały wbudowane w bramę wejściową i wnętrze kościoła. Artemida i Matka Boska dosłownie dzielą te same kamienie.
Kościół klasztorny jest architektonicznym ewenementem na skalę Zakynthos. To jeden z zaledwie dwóch budynków sakralnych na całej wyspie wzniesionych w stylu bizantyjskim, na planie krzyża, z ośmioboczną kopułą. Wnętrze kryje freski z końca XVII wieku, ikonę Panagia Skopiotissa i marmurowy ikonostas rzeźbiony w typowym dla Wysp Jońskich stylu barokowym. Na podłodze kościoła widnieje dwugłowy orzeł, symbol Cesarstwa Bizantyjskiego i prawosławia jednocześnie. Trzęsienie ziemi z 1953 roku zniszczyło większość budynków klasztornych, ale sam kościół przetrwał. Dziś otaczają go malownicze ruiny, które powoli zarasta dzika śródziemnomorska roślinność.
To, co najbardziej przyciąga na szczyt Skopos, nie jest ani historią, ani architekturą, lecz panoramą. Stojąc przy murach klasztoru, widzi się wyspę niemal w całości jednocześnie: po jednej stronie miasto Zakynthos z portem i wzgórzem Bochali, po drugiej rozległa Zatoka Laganas z wysepką Marathonisi. Przy bezchmurnej pogodzie na horyzoncie rysuje się Kefalonia i Peloponez. Wspinając się na skalistą kulminację na wschód od kościoła, teren opada gwałtownie i widok robi się jeszcze szerszy, obejmując półwysep Vassilikos i otwarte Morze Jońskie. To jedno z niewielu miejsc na wyspie, z których da się zobaczyć tyle naraz.
Wejście na Skopos to półtorej do dwóch godzin marszu szutrową drogą od Argassi, w zależności od tempa. Trasa jest stroma, ekspozycja na słońce przez większość drogi bardzo duża, a cień trafia się rzadko. Tuż pod szczytem, nieco przed samym klasztorem, stoi mały bar serwujący zimne napoje i lody, co po godzinie podchodzenia w letnim słońcu jest widokiem wywołującym szczere wzruszenie. Właściciel baru dysponuje kluczem do kościoła i na prośbę otwiera go dla odwiedzających.