Kalamaki to miejsce, gdzie trzeba się zatrzymać i ustawić priorytety. Plaża jest szeroka, piasek drobny i jasny, woda ciepła i płytka na tyle, że łazi się po niej w kółko zamiast pływać. Wszystko to prawda i wszystko to jest przyjemne. Ale Kalamaki to przede wszystkim jeden z najważniejszych obszarów lęgowych żółwi morskich Caretta caretta w całej Europie i to żółwie nadają tu ton. To dla nich plaża jest zamykana po zmierzchu, to dla nich część leżaków znika ze strefy ochronnej i to dla nich lotnisko w Zakynthos wygasza oświetlenie po zmroku, żeby sztuczne światła nie myliły wykluwających się żółwiątek wędrujących ku morzu. Nie jest to zwykła plaża z żółwiami w tle, to plaża żółwi, na którą turyści są zapraszani za dnia.
Żółw Caretta caretta to gatunek, który przetrwał na Ziemi ponad 200 milionów lat i który dziś jest poważnie zagrożony wyginięciem. Dorosłe samice osiągają metr długości i ważą przeciętnie 80 kilogramów. Od maja do sierpnia wychodzą nocą na plażę, kopią zagłębienia w piasku i składają jaja, zazwyczaj od jednego do czterech razy w sezonie. Inkubacja trwa od 40 do 60 dni, po czym małe żółwiki wykluwa się i instynktownie rusza w stronę najjaśniejszego punktu w zasięgu wzroku, zakładając, że jest nim odbicie księżyca w morzu. Właśnie dlatego na wyspie po zmroku nie latają samoloty i nie świeci lotnisko, bo każde obce źródło światła może skierować wykluwające się żółwiki w złą stronę. W ciągu dnia oznaczone kołkami gniazda są dobrze widoczne wzdłuż całej plaży i sam ten widok daje do myślenia.
Kalamaki leży dosłownie kilkaset metrów od pasa startowego lotniska Zakynthos. Ścieżka podejścia do lądowania przebiega dokładnie nad zatoką i kilka razy dziennie, zazwyczaj w godzinach porannych i popołudniowych, nad plażą przechodzą duże samoloty pasażerskie na wysokości, która robi wrażenie. Dla jednych to uciążliwość, dla innych jedna z największych atrakcji całego wyjazdu. Dzieci reagują na to zazwyczaj entuzjastycznie i już od rana wypatrują kolejnego lądowania. Miłośnicy lotnictwa przyjeżdżają tu celowo z aparatami z teleobiektywami.
Sąsiedni Laganas to głośny kurort z rozbudowanym życiem nocnym, muzyka gra tam do późna i tłumów nie brakuje o żadnej porze doby. Kalamaki leży zaledwie dwa kilometry dalej i jest innym światem. Restauracje, tawerny i kawiarnie są, infrastruktura turystyczna działa, leżaki do wynajęcia są, ale hałas znika. To przekłada się na inny rodzaj wypoczynku i dlatego Kalamaki chętnie wybierają rodziny z małymi dziećmi oraz pary szukające ciszy bez rezygnowania z wygód.