Zanim ktokolwiek usłyszał o Zatoce Wraku jako obowiązkowym punkcie wycieczki, najpierw zobaczył ją na zdjęciu. To właśnie ta słynna fotografia, gdzie biały piasek, rdzewiejący szkielet statku i nienaturalnie wręcz turkusowa woda wciśnięta między pionowe klify sprawiła, że Zakynthos zaczął przyciągać turystów z całego świata. Punkt widokowy na szczycie to jedyne miejsce, z którego można podziwiać tę scenę z góry, dokładnie tak jak na okładkach przewodników.
Przez lata turyści mieli do dyspozycji tylko jedną, małą platformę otoczoną barierkami tuż przy parkingu. Widok stamtąd był mocno przycięty, a w południe słońce biło prosto w twarz. Ponieważ wielu niecierpliwych omijało ogrodzenia i ryzykowało spacer krawędzią urwiska, władze w końcu wytyczyły oficjalną, bezpieczną ścieżkę. Prowadzi ona do drugiego punktu (Viewpoint Navagio 2), otwartego w 2025 roku. Wystarczy kilka minut spokojnego spaceru, by zatoka odsłoniła się w pełnej krasie, bez żadnych barier. Z tej perspektywy widać wszystko naraz: idealny kształt zatoczki, proporcje wraku, potęgę klifów i nieprawdopodobny kolor wody dwieście metrów niżej.
Na samym końcu "nowej" trasy znajduje się niepozorna ławka, wokół której narosło wiele niesprawiedliwych mitów. Bardzo często można usłyszeć plotkę, że ustawiono ją ku przestrodze po tragicznym wypadku na klifie. Prawda jest jednak zupełnie inna i niesie ze sobą bardzo wzruszające przesłanie. To symboliczny pomnik upamiętniający Dennisa Arvanitakisa, młodego Australijczyka o greckich korzeniach, który pokochał ten widok ponad wszystko. Kiedy zginął przedwcześnie i nie mógł już tu wrócić, rodzina z Zakynthos postanowiła pozwolić mu symbolicznie zostać nad ukochaną zatoką na zawsze. Zamiast mijać ten punkt w pośpiechu, zatrzymaj się tam chociaż na moment. Cisza i niesamowity spokój płynące z tej wyjątkowej perspektywy stanowią najpiękniejsze możliwe pożegnanie z tym zjawiskowym krajobrazem.
Rejs do samej zatoki i wizyta na klifie to dwa zupełnie różne doświadczenia, dlatego wielu podróżników decyduje się na oba. Na poziomie morza czujesz przytłaczającą skalę wapiennych ścian, ale brakuje Ci szerszego kontekstu. Z góry zatoka układa się w perfekcyjną kompozycję. Dopiero stojąc na krawędzi przepaści, można w pełni zrozumieć, jak szczelnie zamknięte i odizolowane jest to miejsce. Na górze słychać zazwyczaj tylko szum wiatru i cichy warkot silników łodzi manewrujących daleko w dole.