Porto Stenitis leży między Porto Vromi a Maries, w tej części zachodniego wybrzeża Zakynthos, gdzie klify są najwyższe i gdzie nie ma absolutnie żadnej infrastruktury turystycznej. Żeby tu dotrzeć, trzeba albo chcieć, albo przypadkowo wiedzieć, że w ogóle istnieje. Żadna zorganizowana wycieczka tu nie zatrzymuje, żaden szyld nie zaprasza z głównej drogi, a droga lądowa kończy się szutrowym odcinkiem, który w połowie warto zostawić za sobą i iść pieszo. Właśnie dlatego zatoka jest zazwyczaj pusta albo prawie pusta, nawet w sierpniu.
Porto Stenitis to nie plaża w żadnym klasycznym sensie. To wąski fiord, głęboko wcięty w skalne wybrzeże, z wodą zamkniętą z trzech stron przez pionowe klify. Kolor wody wewnątrz zmienia się gwałtownie z każdym metrem głębokości, od jasnobłękitnego przy skalnym brzegu do intensywnego granatu w środku zatoki. Skalne ściany odbijają się w wodzie i cała scena wygląda jak coś, co ktoś zaprojektował celowo, a nie co wyrzeźbiło morze przez tysiące lat. Przy wejściu do fiordu z morza widać jak zatoka zwęża się i znika między skałami, co sprawia, że przepłynięcie do środka jest samo w sobie małym odkryciem.
Turyści, którzy tu docierają, wracają z jedną zgodną obserwacją: woda w Porto Stenitis jest wyjątkowa. Przejrzystość jest tak duża, że przy głębokości kilku metrów dno widać w każdym szczególe. Brak piasku i brak motorówek sprawia, że woda jest zawsze spokojna i niezamącona. Formacje skalne pod powierzchnią tworzą podwodny krajobraz z naturalnymi jaskiniami przy podstawie klifów, szczeliny skrywają ośmiornice i ryby, a widoczność pozwala na snorkeling nawet przy niezbyt mocnym słońcu. Przy zachodnim wybrzeżu, gdzie wiele miejsc jest albo zarezerwowanych dla rejsów wycieczkowych albo pełnych motorówek, Porto Stenitis to rzadki przykład dzikości, która wciąż jest w pełni dostępna.
Przy małym, skalnym nabrzeżu cumują łodzie rybackie miejscowych z Maries. To jedyna stała obecność ludzka w zatoce i nadaje jej charakter zupełnie inny niż turystyczne porty pełne motorówek i wycieczkowców. Kiedy siedzisz na skałach i słyszysz wyłącznie wodę i ptaki, a jedyne łodzie w zatoce to drewniane, wyblakłe rybacy, łatwo zapomnieć, że kilka kilometrów dalej przy Porto Vromi kłębią się turyści czekający na rejs do Zatoki Wraku.