Klify Kampi leżą na zachodnim wybrzeżu wyspy, przy spokojnej wiosce ukrytej wśród winnic i gajów oliwnych. Droga prowadząca na szczyt wije się przez tradycyjne kamienne domy z wąskimi uliczkami, gdzie dwa samochody mijają się z trudem, a czas płynie wyraźnie wolniej niż w kurortach południa. Na końcu drogi klif opada prosto do morza z wysokości prawie 300 metrów.
Na szczycie wzgórza Schiza stoi ogromny betonowy krzyż. Postawiono go w czasach greckiej dyktatury wojskowej jako pomnik ofiar drugiej wojny światowej i greckiej wojny domowej. Według lokalnych przekazów, ofiary były zrzucane z tych klifów wprost do morza. Krzyż jest surowy w formie i nie ma w nim nic ozdobioncgo, co sprawia, że działa na wyobraźnię silniej niż wiele bardziej wyrafinowanych monumentów. Stojąc przy nim i patrząc w dół na morze z tej wysokości, historia przestaje być abstrakcją.
W 1971 roku ekipa budowlana drążyła drogę po wschodniej stronie wzgórza Vigla, właśnie po to, żeby umożliwić transport materiałów potrzebnych do postawienia krzyża. W trakcie prac robotnicy natrafili na coś nieoczekiwanego: stare mykeńskie cmentarzysko z rzeźbionymi grobowcami liczącymi ponad 3000 lat. Żaden z turystów przyjeżdżających na zachód słońca zazwyczaj o nim nie wie i nikt go nie szuka, bo żadna tablica przy wejściu go nie ogłasza. Cmentarzysko jest jednak tam, po wschodniej stronie wzgórza, jako niemy dowód na to, że Zakynthos było zamieszkane na długo przed Grekami, Wenecjanami i wszystkimi innymi, którzy zostawili tu swój ślad.
Kampi jest jednym z najpopularniejszych punktów na wyspie do oglądania zachodu słońca i ta popularność jest w pełni uzasadniona. Zachodnia ekspozycja klifu sprawia, że słońce chowa się za horyzontem dokładnie naprzeciwko punktu widokowego, a jasne wapienne ściany zmieniają kolor od bieli przez złoto do głębokiej czerwieni w ciągu kilkunastu minut. Tuż przy klifie stoją tawerny z drewnianymi tarasami, które w kilku miejscach dosłownie wiszą nad przepaścią. Stoliki rezerwuje się tu z wyprzedzeniem lub przyjeżdża przynajmniej godzinę przed zachodem słońca, żeby zdążyć zająć miejsce z widokiem.