Korakonisi leży na surowym, zachodnim wybrzeżu wyspy, zaledwie kilka kilometrów na południe od słynnego Porto Limnionas. To jeden z tych wyjątkowych zakątków Zakynthos, o których wiedzą głównie podróżnicy szukający autentycznej, dzikiej natury z dala od turystycznego zgiełku. Nie znajdziesz tu równo ustawionych leżaków, plażowego baru ani żadnej komercyjnej infrastruktury. Za parking służy najczęściej zwykły pas drogi, a samo zejście na wapienne skały bywa strome i wymaga sporego skupienia. I mimo to, a może właśnie dzięki temu całkowitemu brakowi ingerencji człowieka, Korakonisi uznawane jest przez wielu za jedną z najbardziej intrygujących i fascynujących perełek całego zachodniego wybrzeża, zachwycającą swoim naturalnym, monumentalnym pięknem.
Centralnym elementem Korakonisi jest gigantyczny łuk skalny, wydrążony przez morze w ciemnej wapiennej skale przez tysiące lat. Ma ponad 20 metrów wysokości i jest doskonale widoczny zarówno z lądu, jak i z wody. Przez jego okno widać otwarte Morze Jońskie i kawałek horyzontu, jakby natura celowo zostawiła w skale okno z widokiem. Ciemny kolor skał, zupełnie inny od białego wapienia typowego dla zachodniego wybrzeża, pochodzi od minerałów zawartych w formacji i nadaje całemu miejscu surowszy, bardziej dramatyczny charakter niż jasne klify w okolicach Zatoki Wraku.
Zatoczka zamknięta przez skały Korakonisi ma wyjątkowy kolor wody. W zakolach między skałami jest tak ciemnoniebieska, że pierwsze wrażenie jest niemal niepokojące, jakby ktoś wylał ogromne ilości granatowego atramentu. To efekt głębokości i cienia rzucanego przez ciemne skały, a nie żadnych zanieczyszczeń. W centrum zatoczki kolor zmienia się na intensywny turkus, a przejrzystość wody jest znakomita. Przez maskę snorkelingową widać każdy centymetr dna i każdą rybę w zasięgu wzroku, przy całkowicie spokojnej powierzchni i zerowych zakłóceniach od motorówek i turystycznej infrastruktury.
To, co normalnie jest przesmykiem łączącym skały z lądem, przy silniejszym wietrze i wzburzonym morzu znika pod wodą. Korakonisi dosłownie oddziela się od wyspy i zamienia w samodzielną skalistą wysepkę otoczoną ze wszystkich stron morzem. To właśnie stąd pochodzi jej nazwa, bo Korakonisi po grecku oznacza po prostu Wyspę Kruków. Ptaki te gniazdowały tu od wieków, zanim jeszcze ktokolwiek pomyślał o turystyce. Dziś kruki wciąż tu są, choć częściej niż oni słyszy się śmiech turystów schodzących po skałach w klapkach, co jest złym pomysłem, ale najwyraźniej nieodstrasza.